foto blog asiulka

niedziela, 31 grudzień 2006

Pierwsze urodzinki Mayci!

Witam wszystkich z Północnej Karoliny, gdzie parę dni temu 23-ego Grudnia, obchodziliśmy roczek naszej córeczki. Był tort, duuuużo prezentów i trochę zdezorientowana solenizantka, która nie bardzo wiedziała co to za zamieszanie wokół jej osoby. Najbardziej Mayci podobały sie oczywiscie prezenciki urodzinowe. Torcik spróbowała owszem, ale jak sie okazało krem malinowy - przepyszny nawiasem mowiąc, nie przypadł jej do gustu.
Oto parę fotek z maycinego przyjęcia!

foto-album...foto-album...foto-album...

Etykiety: ,

sobota, 9 grudzień 2006

Życzenia urodzinowe

Chcialabym dzisiaj zlozyc zyczenia urodzinowe i imieninowe pewnemu mezczyznie.
Mezczyznie, ktory ma bardzo duza slabosc do slodyczy i drogiego sprzetu elektronicznego.
Mezczyznie, ktory mruczy jak wielki czarny kocur kiedy sie go budzi, i ma taka cierpliwosc, ze moglby chyba kamien ugotowac :)
Meżczyznie, ktory pasjonuje sie wszelkim robactwem i spedza godziny przed komputerem "bawiac sie" jak twierdzi lakonicznie.Mezczyznie, ktorego moja corka uwielbia, ja zreszta tez:) Mojemu kochanemu mezowi!
Zycze mu, zeby mial wiecej czasu dla mnie i Mayci, by mogl spedzac wiecej czasu z nami, bo tesknimy bardzo za nim!
I chcialabym jeszcze, zeby w dniu swoich urodzinek wiedzial, ze jesli bedzie trzeba to naucze sie wlaczac telewizor nawet piecioma pilotami, i pojade zobaczyc motyle tyle razy ile zapragnie, i wywabie te wszystkie plamy, ktore produkuje ostatnio masowo:),i obejrze z nim kolejny ambitny film, ktory dostal nagrode na festiwalu na Kaukazie na przyklad, i powtorze nawet piec razy to, co powiedzialam, a czego jak zwykle nie doslyszal, poniewaz bardzo go kocham!

Etykiety:

środa, 4 październik 2006

Przyjęcie urodzinowe

30 wrzesnia w Naples po raz kolejny swietowalam swoje 30-ste urodziny. Tym razem party na moja czesc zorganizowala Beata - moja przyjaciolka wraz z Aneta i Vicki. Goscie mieli przybyc w nastrojach morskich gdyz impreza miala temat: "Under the Sea" obowiazywaly wiec tez stosowne stroje :)
Dobrze miec przyjaciol, ktorzy nie tylko beda pamietac o Twoim swięcie ale rowniez przygotuja z tej okazji przyjecie i to z wielka pompą i fantazją!


foto-album... foto-album... foto-album...

Etykiety:

sobota, 30 wrzesień 2006

Nasza podróż do Polski

Witam wszystkich po powrocie z naszych wakacji w Polsce. Nie mialam czasu wczesniej opisac wrazen z tej podrozy, poza tym chcialam rownoczesnie opublikowac zdjecia a Wiesiu jeszcze nad nimi pracowal. Ale juz mozecie podziwiac fotki z naszej wyprawy - tylko ostrzegam jest ich troche:)

foto-album... foto-album... foto-album...

Wyjazd byl baaardzo udany, intensywny i pelen wrazen - roznych dla mnie i Wiesia. Ja wracalam wspomnieniami do swojej przeszlosci, dziecinstwa, cieszylam sie spotkaniem z najblizszymi i znajomymi, natomiast Wiesiu odkrywal Polske ponownie po 17 latach, poznawal nowych ludzi i nowe miejsca, zwiedzal Poznan i zaprzyjaznial sie z moja rodzinka:) A Maycia bawila sie swietnie z dopiero co poznanym kuzynkiem i byla zachwycona nowosciami a przede wszystkim zainteresowaniem jakie wzbudzala we wszystkich i mozliwosciami rozwijania swoich kontaktow towarzyskich.
Musze przyznac ze wyobraznia czlowieka czasami plata mu figle i przy zderzeniu wspomnien z przeszlosci z rzeczywistoscia doznaje wielkiego zdumienia:) Ja wlasnie cos podobnego przezylam wchodzac do mieszkania moich rodzicow, gdzie spedzilam 20 lat swojego zycia, ktore w mojej pamieci wygladalo na wieksze niz jest. Ale dla odmiany smak polskich ogorkow kiszonych i konserwowych, polskich drozdzowek, ciastek i pieczywa zapamietalam wspaniale i cieszylam sie mogac ponownie zasmakowac tych specjalow a takze pysznej kuchni mojej mamy:)
Z przerazeniem odbywalismy przejazdzki samochodem po poznanskich ulicach mimo ze bylismy tylko pasazerami - to przerazenie wywolane bylo przede wszystkim jakoscia polskich drog, szybkoscia, gwaltownoscia z jaka jezdzilismy oraz niestety bardzo zla kultura jazdy innych kierowcow.
Z przyjemnoscia za to pochodzilismy sobie po ulicach Poznania. Pokazalam Wiesiowi centrum, stary rynek, katedre, tereny rekreacyjne nad jeziorem Malta i moje stare katy. Sama odkrywalam nowe inwestycje - jak na przyklad centrum handlowe "Stary Browar", i podziwialam wyremontowane budynki. Odwiedzilismy moja rodzinke w Poznaniu i w Chodziezy oraz moich znajomych, niektorzy sami pofatygowali sie by mnie odwiedzic:) Naprawde fajnie bylo spedzic troche czasu z rodzinka - zwlaszcza z ta najblizsza i z przyjaciolmi. I milo bylo swietowac z nimi moje 30-ste urodziny!!!
Bylismy wielokrotnie na zakupach. Towar w sklepach nie odbiega jakoscia od tej w Stanach ale niestety cenowo nie byl on zbyt atrakcyjny dla nas. Zaopatrzylismy sie jedynie w te rzeczy o ktore trudno tutaj - ksiazki i filmy polskie, lekarstwa i kosmetyki ktorych u nas nie znajdziemy.
Niestety musze stwierdzic ze czlowiek bardzo przyzwyczaja sie do lepszego - w mieszkaniu rodzicow troche brakowalo nam przestrzeni szczegolnie w lazience:), na ulicach wkurzaly powykrzywiane chodniki po ktorych chodzenie grozi kalectwem lub uszkodzeniem obuwia, draznil tez dym papierosowy od mijanych przechodniow i niestety brak higieny osobistej wielu poznaniakow:( Ale najbardziej denerwowala niezbyt mila obsluga - poczawszy od samolotu, a skonczywszy na restauracjach, kasjerkach w sklepie spozywczym, obsludze lotniskowej - w wiekszosci przypadkow nie mozna bylo liczyc nawet na cien usmiechu i odrobine uprzejmosci.
Oczywiscie to byly tylko drobiazgi ktore zauwazylam bo zdazylam sie juz przyzwyczaic do usmiechu na kazdym kroku.
Nic nie zdolalo popsuc mi humoru w czasie naszego pobytu - nawet to ze sie przeziebilam i zarazilam prawie wszystkich czlonkow swojej rodziny:( Nie wiem jak dokladnie do tego doszlo gdyz pogode mielismy wspaniala - 2 tygodnie slonca wiec nie moge zwalic winy na jesienna aure. Mimo problemow zdrowotnych udalo nam sie zrobic wszystko co mielismy zaplanowane. Bylismy nawet w kinie na polskim filmie! Udalo mi sie zabrac mojego meza na randke i zorganizowac z moimi psiapsiulami babski wieczor. Objadalam sie strasznie ale nie mialam zadnych skrupulow, zadnej cukierni nie przepuscilam a Wiesiu zadnej lodziarni:)
Milo bylo powrocic na stare smieci:) Na pewno bedziemy teraz regularnie wracac.
Oczywiscie nie obylo sie bez lez na pozegnanie:(
To w telegraficznym skrocie nasze wrazenia po powrocie z Polski. Na pewno bede jeszcze kontynuowac temat naszego wyjazdu w kolejnych postach bo nie sposob o wszystkim napisac od razu:)
Pozdrawiam wszystkich niecierpliwych ktorzy poganiali mnie bym wreszcie cos napisala i o naszej wyprawie.

Etykiety: ,

środa, 6 kwiecień 2005

Marzec 2005

Marzec 2005. Najpierw 4-te urodziny Maksia a potem 30-te urodziny Beci. Te ostatnie to bylo przyjecie w stylu lat 80-tych. No i potem jeszcze Wielkanoc ktora spedzilismy sami (nasze pierwsze swieta w domu :)

foto-album... foto-album... foto-album...

Etykiety: