foto blog asiulka

środa, 23 lipiec 2008

Miksacje Mayci

Nasza Maycia rozwija sie jezykowo tyle ze jednoczesnie w dwoch jezykach, ktore miesza totalnie w roznych proporcjach w zaleznosci od sytuacji, humoru i nie wiem dokladnie czego - bo probuje wykumac jakas zaleznosc, na razie bez rezultatow.
Efekt jest taki, ze by zrozumiec nasza corke trzeba znac dwa jezyki, a i to nie gwarantuje sukcesu bo Maycia poza tym wciaz jeszcze operuje swoim wlasnym mayciowym dialektem
Oto pare przykladow: Mama, wloski fall na oczka - czyli wlosy jej spadaja na oczy:);
Where is kocyk? - gdzie jest kocyk albo Gdzie jest cow? - gdzie jest krowa; My hands brudne! Mama chodz dance; Mama dress zota - czyli ze chce ubrac zolta sukienke:);najnowsze zdania Mayci dotycza oczywiscie jej samej np: I mokra - jestem mokra, I princess - jestem ksiezniczka, wczoraj podczas burzy stwierdzila: rain fall Maya brudna, bo w zeszlym tygodniu pozwolilam jej pobiegac na deszczu :)
Przez ostatni weekend slyszalam wciaz to samo: Tata!!! jesciee znowu!!!bo jak tata przyjezdza Maycia nie odstepuje go na krok i w cokolwiek sie bawia Maya chce kontynuowac zabawe w nieskonczonosc:)
Poza tym udalo nam sie nauczyc Maycie magicznych slow - prosze, dziekuje, a nawet sorry i na zdrowie. Potrafi poprosic i ladnie podziekowac w obydwu jezykach a nawet w jezyku angielskim sama sobie odpowiedziec - nie ma za co czyli You're welcome:) Ostatnio powiedziala kasjerce w sklepie: na zdrowko! jak ta psiknela, jesli jekniesz w jej obecnosci z bolu, albo zobaczy ze gdzies sie uderzyles to od razu pyta: mama ok? mama bubu? jesli potwierdzisz to przybiegnie pocalowac bubu zebys poczul sie lepiej. A jezeli to ona sama jest sprawczynia tego twojego bubu to od razu przeprosi: siorry mama!
Tak wiec postep jest, chociaz jeszcze daleko jej do poziomu jaki reprezentuje na przyklad jej kuzyn w Polsce mowiacy calymi zdaniami.
Robimy tez postepy w rysowaniu(Maya probuje kolorowac i rysowac konkretne rzeczy a nie gryzmolic bez namyslu), spiewaniu, tanczeniu(prezentuje coraz to nowsze figury taneczne:)), coraz czesciej wola na nocnik - wczoraj udalo jej sie zrobic kupke na nocnik po raz pierwszy!!!!, potrafi sama juz sie nakarmic, pomoc przy sprzataniu zabawek, uczymy ja ubierac sie ale rozbieranie wychodzi jej o wiele lepiej. Potrafi zmienic plyte w dvd, ubrac i zdjac swoje ulubione buty crocks z Dora.
Dobrze idzie jej tez nauka kolorow, bo wczesniej kazdy kolor byl "zoty":) teraz ma problem tylko z fioletowym i czasami niebieskim, i ksztaltow. Potrafi liczyc w obydwu jezykach - chociaz tutaj tez miksuje wszystko jak moze:)Zawsze zaczyna od 234...a konczy obowiazkowo na 999 jesli odlicza po polsku:)
I wreszcie zaczela wychodzic ze swojego lozeczka - wczesniej chyba w ogole nie kumala ze moze to zrobic:)
Znam duzo dzieci w jej wieku i widze ze sa bardziej rozwiniete jezykowo, ale przestalam sie juz tym stresowac bo widze, ze Maycia z dnia na dzien robi duze postepy i uczy sie dwoch jezykow na raz.

Etykiety:

niedziela, 1 czerwiec 2008

Maya's passion for fashion

Nasza Maya w tym miesiacu skonczy 2 i pol roku. Mowi troche po polsku, troche po angielsku, troche po ...finsku a czasami nawet gada sobie w jezyku idisz. Tak wiec ogolnie rzecz biorac jest niezla poliglotka jak na swoj wiek. Jak przystalo na przyzwoita dwulatke Maya ma liczne talenta, ktore chetnie rozwija i prezentuje - juz o nich wczesniej pisalam. Ostatnimi czasy Maycia zaczela sie rowniez interesowac moda. Objawia sie to czestym (czytaj: do 5ciu razy dziennie!) przebieraniem w coraz to inne sukienki. Musza byc sukienki!!! Ewentualnie daje sie namowic tez czasami na spodniczke. Jakby tego bylo malo do swoich kreacji naklada moje buty na obcasie i obwiesza sie moja bizuteria - glownie bransoletkami, ale nie tylko. Zeby nie podbierala mi bizuterii, nie zniszczyla jej i nie pogubila znalazlam jej pare tandetnych blyskotek, ktorych juz nie nosze i wlozylam do najnizszej szufladki:)
Pamietam ze ja kiedys tez bawilam sie w takie przebieranki, ale bylam duzo starsza dziewczynka, w wielku szkolnym juz.
W dodatku podczas wizyty w Naples odwiedzilismy znajomych, ktorzy posiadaja dwie corki i w zwiazku z tym pelna szafe strojow dla ksiezniczek. Przebraly tam Maye w ksiezniczke i moja corka byla w siodmym niebie, zwlaszcza ze widzac jej zachwyt 4-letnia Cece ofiarowala jej owa cudna suknie wraz z butami. I teraz Maya calymi dniami paraduje w swoich ksiezniczkowych plastikowych bucikach na obcasiku.
Dzisiaj z okazji Dnia Dziecka kupilismy jej taki maly plastikowy zestaw - korone, naszyjnik, klipsy i pierscien no i oczywiscie nowa "skienke" mowiac po mayciowemu. Jakbyscie widzieli jej zachwyt po wlozeniu tego wszytkiego na siebie....doslownie stala przed lustrem i patrzyla oniemiala:) A potem ochoczo pozowala tacie do zdjec:)
Tak wiec kolejna pasja Mayci rozkwita, dziwi mnie tylko ze doszlo do tego tak szybko. Jednego jestem pewna nasza corka jest tzw. girly girl - bardzo dziewczeca. Nie lubi sie brudzic, wpada w przerazenie na widok robactwa i jaszczurek, uwielbia swoje lalki, przytula i caluje wszystkich naokolo i do tego ma slabosc do strojow i butow:) Jak na razie zadowala ja to, co znajduje w domu, w swoich szufladach, ewentualnie w maminej szafie i miejmy nadzieje ze te zasoby jej na jakis dluzszy czas wystarcza.

Etykiety:

piątek, 2 maj 2008

Histerie dwulatki

Maya skonczyla 2 lata i 4 miesiace i jak przystalo na przyzwoita dwulatke miewa humory, czesto sie frustruje - zwlaszcza jak czegos jej zabraniamy ale najgorsze z tego wszystkiego sa jej zalamania nerwowe, ktore przezywa niemalze codziennie. Objawiaja sie atakami zlosci i strasznego placzu a wlasciwie wycia, bo czasami jej wrzaski trudno nazwac zwyklym placzem. Moze byc to spowodowane zmeczeniem, co niestety zdarza sie jej czesto to jak ognia unika ostatnio swoich drzemek skutkiem czego od godziny 5tej wszystko ja denerwuje, wkurza sie jak na cos jej nie pozwalamy albo zwracamy jej uwage ze nie ma czegos robic, ale czasami nie potrzebuje nawet powodu zeby wejsc w faze histerii. Staramy sie byc konsekwentni, ignorujemy jej wybuchy wscieklosci lub oferujemy cos w zamian, jesli to nie dziala skazujemy ja na minute odosobnienia w jej lozeczku - z ktorego o dziwo jeszcze nie potrafi wyjsc.
Wiem ze jest to normalne posrod dwulatkow - probuja swoich sil w przeforsowaniu swojej woli, daja wyraz swojej frustracji. Ale nie ukrywam ze jest to meczace i denerwujace troche. Czlowiek zastanawia sie gdzie podzialo sie jego kochane, usluchane dziecko, ktore wykonywalo kazde polecenie i rzadko sie zloscilo i plakalo. Teraz mozna ja czasami wolac i wolac i nie ma zadnej reakcji lub odwrotna do oczekiwanej. Wszystko zrobilo sie trudniejsze, bo nagle Maycia ma wlasny pomysl na wszystko - w co sie ubrac, gdzie isc, czym sie bawic, jaka bajke obejrzec, co zjesc itd. Aktualnie Maya najchetniej chodzilaby do parku 5 razy dziennie, ma fiola na punkcie innych dzieci, kaze sie przebierac 4 razy dziennie i chodzi w moich butach na obcasach po domu, jadlaby tylko lody a popoludniowa drzemka nigdy nie miesci sie w jej planach. Oczywiscie nie spelniamy jej wszystkich zachcianek stad te jej frustracje. I ufff czasem jest ciezko, ale mam nadzieje ze to jej troche przejdzie z wiekiem:)

Etykiety:

czwartek, 28 luty 2008

Nasza artystka

Mowa oczywiscie o naszej wszechstronnie uzdolnionej corce, ktora ostatnio raczy nas non-stop probkami swych licznych talentow. Zaczelo sie od tanczenia - najpierw rytmicznego podrygiwania, ktore przeszlo w podskakiwanie, a teraz Maycia wymysla takie taneczne figury i piruety ze jestesmy z Wiesiem w szoku! Wystarczy jej jakakolwiek muzyczka, chociaz ma swoje ulubione utwory do tanczenia np. Cztery zielone slonie:) Sa dni, ze Maycia wielokrotnie domaga sie puszczenia muzyczki by moc zaprezentowac swoje umiejetnosci, zazwyczaj sa to dni kiedy ubrana jest w sukienke lub spodniczke:) Ale taniec nie jest jedynym zamilowaniem naszej corki. Ostatnio odkryla tez spiewanie! Obecnie spiewa czesto i gesto, zarowno swoje wlasne kompozycje jak i wtoruje kazdej piosence, ktora uslyszy - bez znaczenia jest znajomosc slow, bo potrafi spiewac rozpoznajac tylko ostatnie slowka kazdego wersu. Najdlusze recitale Maycia daje w samochodzie bo puszczam jej cd z piosenkami dla dzieci i przez cala droge - gdziekolwiek jedziemy Maycia spiewa razem z dziecmi.
Maycia probuje swoich sil rowniez jako malarka i rysowniczka. Sa to jedne z jej ulubionych zajec ostatnio. Jak pierwszy raz pokazalam jej farby i pedzle malowala przez godzine non-stop. Lubi tez robic "pisiu pisiu" kazdym urzadzeniem piszacym. I zawsze slychac, ze Maycia zajela sie wlasnie rysowaniem, bo mayciowemu rysowaniu zawsze towarzyszy dosyc glosne mruczenie - chyba w celu wiekszego skupienia sie...
Procz rozwijania powyzszych talentow Maycia rozwija sie rowniez werbalnie i powtarza ostatnio wszystko co uslyszy. Mozna juz z nia przeprowadzic cos na ksztalt rozmowy:)

Etykiety:

wtorek, 8 styczeń 2008

Rozmówki polsko-angielsko-mayciowe

Wlasnie skonczylam robic liste slow, ktore Maycia opanowala dotychczas - na prosbe pani doktor bo zalilam jej sie ostatnio ze Maya jest troche w tyle za swoimi rowiesnikami jesli chodzi o mowienie. I wlasciwie juz przestalam sie martwic bo Maya ostatnio zaczela szybko uczyc sie nowych slowek, ale zrobilam ta liste tak na wszelki wypadek i dla siebie glownie. Tak wiec lista opiewa na razie na 55 slow - pisze na razie bo kazdego dnia nasza smerfetka uczy sie czegos nowego. I ku mojej radosci mimo wszystko wiekszosc tego slownictwa nauczylismy jej sami w jezyku polskim - to jest 35 slow z tych 55:) Co prawda wiekszosc to nazwy czlonkow rodziny i imiona, ale to my jej te wyrazy powtarzalismy az zaczela sama to robic. Reszta to angielski, ktory moje dziecko lyka w takim tempie ze az mnie to przeraza. Nie sadzilam, ze jest taka sprytna i slowa, ktore sa trudniejsze w jezyku polskim lub sprawiaja akurat jej jakas trudnosc zastapi sobie angielskimi odpowiednikami. Bo moja corka jeszcze nigdy nie wypowiedziala slowa "pilka" chociaz dobrze zna jego znaczenie, od kilku miesiecy juz uzywa slowka "ball" jak i rowniez: book, sheep, bird, ostatnio cow, cookies itd
W ogole myslalam ze dziecko majace do czynienia z dwoma jezykami jest troche zdezorientowane na poczatku ale potem uczy sie tego jezyka ktorym operuja jej rodzice, nic bardziej mylnego - mam coraz wyrazniejsze wrazenie ze nasza corka uczy sie obydwu jezykow naraz. Zauwazam juz ze coraz wiecej rozumie z angielskiego.
Kuzyn Mayci w Polsce bedac w tym samym wieku uklada juz zdania, Maya jest nieco w tyle ale zaczyna go gonic:) Widac a raczej slychac po niej - bo sie nie zamyka ostatnio:) ze bardzo ale to bardzo chce juz mowic i probuje sie z nami dogadac w kazdy mozliwy sposob. Jesli nie zna odpowiedniego slowa uzywa na przyklad imitacji odglosu wydawanego przez zwierzaka, ktorego chce - pies to hau, kot to miau :) Nie sa obce jej skroty, o nie:) Nasza spryciulka nie bedzie sie wysilac jesli wiadomo ze ciu to piciu a mo to nic innego jak elmo. Kaka to kaczka oczywiscie, asc to jesc, a dle to chce - tak tak Maycia ma swoj wlasny pomysl na artykuowanie pewnych slow. Jest tez jeden wyraz ktory ma wiele znaczen i za kazdym razem musimy sie sami domyslac o ktore z nich jej chodzi:) A mianowicie "puta" to moze byc pupa, albo powiadomienie o puszczeniu baka, lub zrobieniu kupy albo jeszcze o checi przewiniecia sie ze wzgledu na pelna pieluche. Puta moze byc wypowiedziana z wielkim rozzaleniem wtedy wiadomo ze siku przecieklo - ostatnio kazdego ranka prawie ma to miejsce i Maycia jest bardzo zdegustowana tym zajsciem.
Niektore slowa mowi tak nie wyraznie, ze wlasciwie tylko my wiemy co chce przekazac. Najbardziej frustrujace i dla nas i dla niej sa momenty gdy nie mozemy jej za chiny zrozumiec bo uzywa swojego wlasnego jezyka i patrzy na nas tymi wielkimi oczyma z takim rozzaleniem jakby chciala dodac: no przeciez gadam po ludzku chyba? I rzeczywiscie uzywa jakis konkretnych slow, ktorych nie jestem w stanie nawet powtorzyc i nie mam pojecia co to za dialekt a dziecko czeka ze zniecierpliwieniem bo powiedzialo mi przeciez co chce jasno i wyraznie:)
Najszybciej opanowywuje imiona postaci ze swoich bajek - Dora, Tasha, Maks, Pablo, Diego i Elmo, Bert, Zoe itd:)W ogole telewizja nauczyla ja najwiecej angielskiego, dlatego ostatnio staram sie jej puszczac tylko polskie bajki. Ale co mam zrobic jak prosi o swojego ukochanego Elmo? Powiedziec nie dzis bedziesz ogladala tylko Misia Uszatka bo on mowi po polsku...Nie moge jej odseparowac od jezyka urzedowego kraju w ktorym sie urodzila:)
Z niecierpliwoscia czekam na moment kiedy bede mogla naprawde sobie z nia pogadac, bo bedzie chyba bardzo rezolutna dziewczynka. I bedzie dwujezyczna i na pewno bedzie lubila spiewac bo ostatnio uwielbia to robic i wciaz wyspiewuje nam swoje orginalne bardzo arie, najbardziej popularna to muny, muny, munyyyy, muny itd :)

Etykiety:

poniedziałek, 31 grudzień 2007

Dwa lata z Maycią

Juz dwa lata uplynely od urodzenia naszej Mayci! Nie moge wprost uwierzyc ze ten maly robaczek, ktorego urodzilam nie az tak dawno, biega teraz jak szalony, spiewa nam swoje arie, tancuje jak baletnica, rojbruje i wykrzykuje z radoscia nowe slowka, ktorych sie nauczyla. Jeszcze tak niedawno bylam w ciazy i nie moglam sie doczekac kiedy ja ujrze...a tu juz dwa latka smignely.
Pamietam jak po raz pierwszy poczulam jej ruchy w brzuchu - tak jakby mnie ktos paluszkiem pogilal od wewnatrz:) I pamietam jak dzis to uczucie nieziemnskiej wprost radosci, dumy, szczescia nie do opisania kiedy wreszcie ja zobaczylam i moglam przytulic. Nie zapomne tez uczucia paniki i niesamowitego strachu gdy podczas pierwszej nocy w domu Maya kichnela pare razy - od razu przyszlo mi do glowy ze na pewno sie przeziebila, dostanie zapalenia pluc itd - po prostu totalne spanikowanie i przewrazliwienie:) Przejmowalam sie opieka nad nia tak bardzo ze az z tego zamartwiania sie wpadlam w lekka depresje poporodowa:( Ale wszystkie moje smutki rozwiewalo zawsze tylko jedno spojrzenie na moje malenstwo.
Pamietam gdy zobaczylam pierwszy zabek i jej pierwsze kroki kiedy to siedzac na pufie Maycia obeszla mnie nagle wokolo - ku mojemu wielkiemu zdziwieniu.
Ale niczego nie przebije moment gdy twoje dziecko po raz pierwszy same obejmie cie i przytuli.
Te dwa lata byly cudowne, pelne ogromnych wrazen, bo wszystko ogladalismy i podziwialismy na nowo, z Maycia, jej oczyma. Byly rowniez wyrzeczenia, stresy, nerwy, zmeczenie, niewyspanie ale to bardzo maly koszt, ktory zaplacilismy za swoj wlasny cud, za nasze male dwuletnie juz szczescie:)
Pozdrawiam wszystkich czytajacych nasz blog rodzicow, bo na pewno przezywaja to samo i tak samo jak my moga godzinami patrzec na swoje dziecko, a jego kazdy usmiech wlewa cieplo i milosc do ich serc, tak jak Maycia do naszych:)
Ponizej pare fotek z Mayci urodzin i naszych swiat.
Zycze wszystkim szczeliwego nowego roku!

Etykiety:

środa, 7 listopad 2007

Ruszyło się!

Spiesze wam doniesc o najnowszych osiagnieciach naszej Mayci. Jestem nimi strasznie podekscytowana. A mianowicie nasza slicznotka zaczela wreszcie probowac powtarzac wyrazy:) Wyglada na to, ze obecnosc babci z Polski wplynela dobroczynnie na rozwoj naszej latorosli, bo wraz z przyjadem babuni Maya nabrala checi na mowienie w naszym jezyku. Moze doszla do wniosku ze gadaniem po hebrajsku nic nie wskora...
Oczywiscie na pierwszy ogien poszla ulubiona zabawka Mayci - Elmo, ktory w jej wykonaniu brzmi jak Melmo ale wreszcie brzmi jakos!!! Potem Maycia powtorzyla kij, ciocia, nic, a dzisiaj przed chwila powiedziala Max - tak ma na imie jedna z bajkowych postaci jak i rowniez jej kuzyn.
Tak wiec ruszylo sie!!! I ekscytujemy sie kazdym jej nowym slowkiem jak szaleni:)

Etykiety:

czwartek, 31 maj 2007

Mój cud!

Moj cud to moje dziecko! Moja corka, mala pszczolka, moja najwieksza milosc. Czasami patrze na nia i nie moge wprost uwierzyc, ze stworzylismy z Wiesiem kogos tak doskonalego. To tak jakby wszystkie nasze wspolne najlepsze geny skumulowaly sie w niej. Bedac w ciazy marzylam sobie jak to bedzie gdy sie urodzi, jakim bedzie dzieckiem, jaka pozniej dziewczynka, mialam takie cudowne wyobrazenie o niej. Rzeczywistosc przerosla moje wyobrazenia. I nie wiedzialam ze mozna kochac kogos tak mocno, nawet moja milosc do meza ustepuje temu uczuciu, ktore jest tak silne ze az mnie przeraza.
Mialam w zyciu wiele szczescia, wiele radosnych momentow, ale moim najwiekszym szczesciem jest ona. Nie wiem jak bylabym przybita wystarczy jedno spojrzenie na moja mala smerfetke bym sie usmiechnela.
Z okazji Dnia Dziecka chcialabym jej zyczyc by zawsze byla taka wesola i rozesmiana. Jest najbardziej pogodnym i szczesliwym dzieckiem jakie w zyciu widzialam. Mam nadzieje ze taka pozostanie.



Wybralismy jej imie "Maya" majac nadzieje ze bedzie radosna i sloneczna tak jak to imie i taka wlasnie jest nasza corka - bardzo majowa:)

Etykiety:

wtorek, 17 kwiecień 2007

A tooo???? pyta Maya

Maya jest ostatnio baaaardzo ciekawska. Nauczyla sie pytac: a to?, a tu?, a ta? i wlasciwie caly dzien slyszymy jej pytajacy glosik, zwlaszcza gdy oglada swoje bajeczki i na ekranie pojawiaja sie rozne zwierzatka. Ostatnio najbardziej lubi ogladac odcinek, w ktorym ucza dzieci jezyka migowego i pokazuja proste znaki na podstawowe rzeczy z otoczenia dziecka. Przedwczoraj zauwazylam ze sama probuje nasladowac raczkami gesty, ktore widzi. A dzisiaj odtworzyla juz dla mnie znak miseczki i pilki:) Wczesniej nauczylismy ja gestu oznaczajacego "jeszcze" by dawala nam znac czy chce jeszcze jesc i caly czas go uzywa - nawet zeby powiedziec ze chce jeszcze sie bawic, jeszcze wyjsc na dwor, jeszcze ogladac bajeczke:)
Poza tym caly czas krzyczy mama i tata, krzyczy jak nas widzi albo tak po prostu tylko dla sportu:) mowi tez: baba, baby i kilka razy powiedziala na siebie "jaja". Glownie jednak rozprawia w swoim baaardzo skomlikowanym mayciowym jezyku, ktorego jeszcze z Wiesiem nie rozpracowalismy. Wie tez jak mowi krowka, piesek, kura, kaczka, sowa i pokazuje jak slon podnosi trabe:)
Jej najnowsza pasja jest ukladanie wiez z klockow, wiekszych niz ona sama czasami. To zajecie pochlania ja bez reszty, najfajniejsza czescia tej zabawy jest moment kiedy uzna ze nadszedl czas na zburzenie budowli - wtedy ma dopiero frajde. Po zdemolowaniu swojego dziela zaczyna od nowa i tak w kolko!!!



Odkryla tez niedawno ze jest w stanie wdrapac sie na sofe a nawet stanac na niej i siegnac sobie po pilota do telewizora, telefon albo aparat mamy, wiec juz nie medzi nam zebysmy wlaczyli jej bajke tylko sama kradnie pilocika. Cieszy sie ze swojego odkrycia strasznie ale nam nie jest wcale do smiechu poniewaz niestety nasza corka nie zdaje sobie w ogole sprawy ze takie lazenie po wyzkach moze skonczyc sie niemilym upadkiem. Ostroznosc jest nieznanym zupelnie terminem dla niej, zachowuje sie jak kaskaderka albo osoba ktora swiecie wierzy ze potrafi latac a wszystkie meble a takze podloga sa wykonane z gumy.
Lubi rowniez maltretowac swojego ojca, na co on pozwala i dzielnie znosi ciaganie go za wlosy, wlazenie na niego itp
Ale najwiecej radosci sprawia jej ostatnio - pierdzenie! Tak tak moi drodzy, pierdzenie to najnowsza sztuczka naszej pociechy. Zaczela od popierdywania w wannie podczas kapieli, zupelnie niewymuszonego. Aktualnie nasza zdolna corka pierdzi na zawolanie:) Wystawia do tego swoja zgrabna pupcie w nasza strone i usmiecha sie zawadiacko czekajac na nasza reakcje. Wystarczy sie jej zapytac gdzie jest jej pupa...dla Mayci to zacheta by pokazac co jej pupa jest w stanie zrobic!
Az strach pomyslec jakie dziwne zdolnosci opanuje w przyszlosci Maya....

Etykiety:

poniedziałek, 26 luty 2007

Maya na plaży

Kilka zdjęć z plaży w Clearwater, wykonane nowym aparatem Nikon D200. Maya była trochę przestraszona wodą i dość ostrym piaskiem (właściwie to nie był piasek tylko pokruszone muszelki), więc prawie cały czas spędziła na kocyku.

foto-album...foto-album...foto-album...

Etykiety:

niedziela, 31 grudzień 2006

Pierwsze urodzinki Mayci!

Witam wszystkich z Północnej Karoliny, gdzie parę dni temu 23-ego Grudnia, obchodziliśmy roczek naszej córeczki. Był tort, duuuużo prezentów i trochę zdezorientowana solenizantka, która nie bardzo wiedziała co to za zamieszanie wokół jej osoby. Najbardziej Mayci podobały sie oczywiscie prezenciki urodzinowe. Torcik spróbowała owszem, ale jak sie okazało krem malinowy - przepyszny nawiasem mowiąc, nie przypadł jej do gustu.
Oto parę fotek z maycinego przyjęcia!

foto-album...foto-album...foto-album...

Etykiety: ,

niedziela, 29 październik 2006

Maya chodzi!!!

Milo mi powiadomic wszystkich zainteresowanych ze nasza coreczka juz chodzi !!! Pare dni temu skonczyla 10 miesiecy i stwierdzila ze koniec tego obijania sie i powaznie zajela sie rozwijaniem swoich zdolnosci motorycznych. Efekt jest taki ze od tygodnia Maycia doslownie nic innego nie robi tylko cwiczy i cwiczy stawianie kroczkow i lapanie rownowagi i calkiem dobrze jej to wychodzi.

foto-album...foto-album... foto-album...

Dzisiaj przeszla sama caly pokoj. Pokonuje coraz wieksze dystanse i chodzi coraz pewniej przystajac czasami w celu odzyskania utraconej na chwilke rownowagi. A jak sie cieszy ze swoich postepow??? Po kazdej udanej przechadzce prezentuje zwycieski usmiech a my oczywiscie bijemy brawa. Nic innego ostatnio nie robimy, ale przeciez musimy nagradzac oklaskami takie osiagniecia!
Poza tym Maycia doszla chyba do wniosku ze spiac dwa razy dziennie traci cenny czas ktory moglaby wykorzystac na zabawe i cwiczenie chodzenia wiec przeszla na system jedno-drzemkowy.
To tyle nowinek:)
Pozdrawiam wszystkich odwiedzajacych

Etykiety:

niedziela, 15 październik 2006

Najnowsze postępy Mayci

Musze sie Wam pochwalic najnowszymi osiagnieciami naszego cudownego dziecka.
Po pierwsze Maycia jest od kilku tygodniu szczesliwa posiadaczka 4 nowych zabkow, ktore lubi wyprobowywac na czym sie da i w zwiazku z tym podgryza nam rozne przedmioty - piloty, stol, wanienke:) Ale rowniez robi z nich dobry uzytek przy jedzeniu i pieknie odgryza kawalki swoich ciasteczek:)
Po drugie Nasza pociecha nauczyla sie mowic "nie" i powiedzmy sobie szczerze bardzo naduzywa ostatnio tego slowa. Praktycznie na kazde pytanie odpowiada "nie, nie, nie". Probuje tez nazywac swoje ulubiona zabawke czyli misia i widzac ja wykrzykuje zawsze cytuje: miiii!
Jesli chodzi o jej zdolnosci werbalne to Maycia jest na etapie krowy:) a mianowicie potrafi odtworzyc dzwiek wydawany przez to wlasnie stworzenie. Mamy nadzieje ze w najblizszym czasie poszerzy repertuar swojego inwentarza.
Po trzecie i najwazniejsze nasze dziecko w piatek 13-stego zrobilo swoje pierwsze 3 kroczki!!!! Nie dla kazdego 13-sty jest pechowy, niektorzy maja tego dnia wyjatkowe szczescie:) Wprawdzie Maya nie biega jeszcze po domu ale od momentu tej pierwszej proby nie zaprzestaje nastepnych. Co chwila puszcza sie albo wstaje sama i jak tylko uzna ze zlapala rownowage probuje zrobic pare kroczkow z roznym skutkiem:)
Ponizej mozecie podziwiac nasze cudowne dziecko oraz jej nowe uzebienie:)
Milego ogladania!

foto-album... foto-album... foto-album...

Etykiety:

piątek, 21 lipiec 2006

Nasza Maycia Samograjcia!

Witam wszystkich w funklubie naszej Mayci :)
Dzisiaj postanowilam sie pochwalic najnowszymi osiagnieciami naszej Mayci - w koncu to ona jest glowna atrakcja tego blogu.
Zauwazyliscie juz moze ze nasza pociecha potrafi sama sobie siedziec, jeszcze wprawdzie nie siada o wlasnych silach ale ciezko nad tym pracuje. W ogole bardzo sie ostatnio ruchliwa zrobila. A to wyskakuje jak zabka z pozycji siedzacej, albo wstaje sobie na kolanka opierajac sie o cos i probuje nawet prostowac nogi jakby zamierzala juz wstawac... W pozycji lezacej wyprawia tez niezle cuda. Zaczela sie troche czolgac i probuje wstawac na czworaki wszelkimi mozliwymi sposobami. Wyglada to naprawde komicznie:)
Najnowsza jej zdolnosc to chodzenie za raczki. Wczesniej potrafila tylko stac ale dzieki chodzikowi ktory jej sprezentowalismy na Dzien Dziecka nauczyla sie przestawiac stopki i teraz urzadza sobie spacerki po calym domu. Baaardzo jej sie to podoba!
No i to jej gadanie!!! Buzka ostatnio jej sie nie zamyka. Caly czas nadaje jak radio wolna europa:) oczywiscie na pewno porusza bardzo wazne tematy swej dzieciecej egzystencji niestety mamunia i tatus slysza tylko cytuje: ble ble ble, uuuuuu, aba, am, ninini, ej, i itd slownictwo Mayci jest bowiem baaardzo rozbudowane i poszerza je z kazdym dniem. Maycia nikogo i niczego nie dyskryminuje - porozmawia sobie z rodzicami tak samo chetnie jak z kasjerka w sklepie albo przypadkowymi przechodniami, ale dogada sie tez z misiem, grzechotka, paseczkiem ktorym jest zapieta, butelka z ktorej pije, a nawet z metkami ktore odnajdzie przy kazdej zabawce i rzeczy.
Ale najbardziej ulubionym zajeciem Mayci jest aktualnie ogladanie zdjec na komputerze - nasz wygaszacz ekranu to zmieniajace sie zdjecia - glownie Mayci oczywiscie, co ja bardzo cieszy.
Mozna ja posadzic przed komputerem i nie ma dziecka w takim skupieniu bedzie ogladac zmieniajace sie zdjatka. Jak czemus lub komus chce sie przyjrzec to obroci glowke na boczek - najwyrazniej tak lepiej widac...:)
Caly czas wystawia jezyczek - tego akurat nauczyla sie od taty i wydaje jej sie ze jezyk wyciaga sie na znak powitania i zadowolenia - wiec kazda napotkana osobe nasza Maycia baaaardzo wylewnie wita i pokazuje swoje ogolne zadowolenie:)
Maycia potrafi tez zaprotestowac jak zabierze jej sie to czym sie wlasnie bawi. A najchetniej bawilaby sie pilotem od telewizora, telefonem, butelka, szczoteczka do wlosow, kubeczkiem mamy z goraca kawka, nie pogardzi tez swoimi zabaweczkami szczegolnie jesli cos spiewaja albo gadaja no i jak maja jakas metke bo metka to podstawa moi drodzy.
Co jeszcze lubi robic nasze malenstwo??? Lubi sie kapac i nie ma wlasciwie znaczenia zbiornik wodny w ktorym sie znajduje. Taka sama frajde ma gdy znaduje sie w wanience, czy tez w basenie albo w oceanie. Uwielbia sie tez hustac na hustawce w parku - smieje sie cala geba a jesli jeszcze na dodatek pojawia sie tam jakies inne dzieci to jest doslownie wniebowzieta.
Ach zapomnialabym na smierc jeszcze ze Maya jest wielka czytelniczka - nie poprzestaje na swoich ksiazeczkach bynajmniej, duza satysfacje sprawia jej czytanie gazet, w ogole trzeba przyznac ze lubi papier, najbardziej wedlug niej papier nadaje sie do jedzenia, my jednak za wszelka cene zawsze probujemy jej to wyperswadowac - z roznym skutkiem:)
Maycia jak kazde zdrowe dziecko w jej wieku wspaniale radzi sobie z komputerem oczywiscie, pisze dlugie listy do swojej babci w Polsce bo ona od poczatku byla bardzo oswojona z klawiatura komputera - to chyba ma po tatusiu:)
Tak wiec jak widac nasza coruchna baaardzo szybko sie rozwija, w przyszlym miesiacu wyslemy ja chyba juz do college'u bo zmarnuje sie dziecko:)
A tak na powaznie to musze stwierdzic ze az przeraza mnie to z jaka szybkoscia Maycia rosnie, ani sie obejrze a pojdzie do przedszkola. Ciesze sie wiec ze jestem w domu z nia bo tyle sie dzieje kazdego dnia i dane jest mi to ogladac i podziwiac postepy naszego malenstwa.
Mnie jako matke z duzym doswiadczeniem jako niania dziwi najbardziej to z jaka checia i cierpliwoscia Maya pozuje do zdjec - moze "pozuje" to zbyt wielkie slowo, ale w kazdym razie zawsze wie kiedy tata robi zdjecia i cieszy sie z tego powodu i nawet nie zamruga gdy lampa blysnie. Zazwyczaj dzieci boja sie tego blysku - nie Maycia:) Ona cierpliwie znosi blyskania i smieje sie caly czas do obiektywu.
Cieszy mnie tez ze jest taka radosna, zawsze w dobrym humorze i dosyc sprytna musze przyznac. Zabawki z ktorymi moi wczesniejsi podopieczni mieli problemy ona rozszyfrowala w mgnieniu oka. Jest na pewno lepsza manualnie, ale podobno dziewczynki maja lepiej rozwiniete zdolnosci motoryczne anizeli chlopcy.
Tyle piania zachwytow nad moja cudna Maycia:)
Pozdrawiam wszystkich odwiedzajacych a zwlaszcza wszystkie mamy!

Etykiety:

niedziela, 2 lipiec 2006

Lipcowe Przygody Mayci

Maya ma juz 6 miesiecy jest co raz bardziej ciekawa swiata. Dzis, po raz pierwszy byla na plazy.


foto-album... foto-album... foto-album...

Etykiety:

niedziela, 4 czerwiec 2006

Spóźniony Dzień Dziecka!

W Stanach nie obchodzi sie Dnia Dziecka, ale Maycia ma polskich rodzicow i mimo ze mieszkamy na innym kontynecie w domu robimy wszystko lub prawie wszystko po polsku. Tak wiec 1 czerwca obchodzilismy swieto naszej malej kruszynki, i z tejze okazji kilka dni pozniej Maycia dostala pare prezencikow :) ktore widac na ponizszych zdjatkach!
Zauwazyc mozna rowniez co ostatnio najbardziej interesuje Maycie - jej stopki :) Nie przestaje nimi fikac juz od jakiegos czasu - to sie nie zmienilo, ale od niedawna potrafi je schwycic, bawic sie nimi i posmakowac nawet :) I to wlasnie jest jej ulubione zajecie ostatnimi czasy!


foto-album... foto-album... foto-album...

Etykiety:

niedziela, 7 maj 2006

Maya w maju

foto-album... foto-album... foto-album...

Etykiety:

niedziela, 30 kwiecień 2006

Chrzciny Mayi!

Oto pare zdjec z chrzcin Mayci, ktore odbyly sie 30 kwietnia w kosciele sw. Pawla w St. Petersburg. Matka chrzestna zostala Ela - siostra Wiesia, ojcem chrzestnym oficjalnie jest moj brat Lukasz ale poniewaz nie mogl stawic sie osobiscie zastepowal go Krzysztof - maz Eli. Maya dzielnie zniosla chrzczenie i namaszczanie olejami dopiero pod koniec mszy swietej zaczela sie niecierpliwic ale trudno jej sie dziwic skoro nabozenstwo trwalo poltorej godziny:)
Teraz Maycia jest prawdziwym aniolkiem!

foto-album... foto-album... foto-album...

Etykiety:

niedziela, 23 kwiecień 2006

Pierwsza Wielkanoc Mayi, Kwiecień 2004

Wybralismy sie ponownie w podroz do Polnocnej Karoliny. Tym razem z Maya, co oznaczalo ze musielismy jechac kiedy Maycia spi, czyli w nocy, i robic kilka dodatkowych przystankow na karmienie. Ogolnie, Maya niezle zniosla te 11-sto godzinna wyprawe ;-)

foto-album... foto-album... foto-album...

Etykiety:

wtorek, 28 luty 2006

Maya ma już dwa miesiące

Nasza coreczka ma juz dwa miesiace...Pod koniec tego miesiaca, odwiedzili nas Dziadkowie Kalinowscy zeby zobaczyc wnusie.

foto-album... foto-album... foto-album...

Etykiety:

sobota, 7 styczeń 2006

Nowy rok, nowe zycie..., Styczen, 2006

A oto pierwsza sesja zdjeciowa z Maya w roli glownej w nowym 2006-ym roku. Rowniez zdjecia z wycieczki do Muzeum starych samochodow w Sarasocie.

foto-album... foto-album... foto-album...

Etykiety:

sobota, 24 grudzień 2005

Narodziny naszej coreczki Mayi, 23-ci Grudzien, 2005

Z radoscia zawiadamiamy ze nasza coreczka,
Maya Hanna Kalinowski, przyszla na swiat w Piatek, 23-ego Grudnia 2005 o 13:46. Wazyla 3 kg 13 gram (6 funtow 14 uncji) i mierzyla 50 cm (19 i 3/4 cala). Ponizej jest linka do zdjec.


foto-album... foto-album... foto-album...

Etykiety:

poniedziałek, 1 sierpień 2005

Pierwsze zdjecie naszego dzidziusia z USG

Przedstawiam Wam nasza pocieche – 19-to tygodniowa coreczke! Na zdjeciu spi sobie i widac ja z profilu wiec mozecie podziwiac jej zadarty nosek – po mamusi ;-)

foto-album...

Etykiety: