Aktualności ciążowe
Ponoc kazda ciaza jest inna, mozna doswiadczyc innych problemow zdrowotnych i zupelnie inaczej znosic kazdy nastepny stan odmienny - czasami lepiej a czasami duzo gorzej. Swieta prawda moi drodzy - przekonuje sie o tym na wlasnej skorze. W moim przypadku jest gorzej:( Tego sie mimo wszystko nie spodziewalam, bo jak sie ma takie doswiadczenia jak moja poprzednia ciaza z Maycia - kiedy czulam sie naprawde dosyc dobrze az do samego porodu to wydaje sie ze tym razem bedzie tak samo. A tu niespodzianka:(
Dwa tygodnie temu zaczelam zdawac sobie sprawe ze tym razem bedzie inaczej niestety -zaczelam dostawac skurcze, bolesne skurcze musze dodac i mimo ze wiem ze takie rzeczy sie zdarzaja to jednak przestraszylam sie ze mi zdarzyly sie juz tak wczesnie bo rozpoczelam wtedy 7my miesiac. Skurcze sie powtarzaly i te bolesne i bezbolesne, napiecie w podbrzuszu wieczorami mialam koszmarne, sensacje tego typu zdarzyly mi sie w poprzedniej ciazy tuz przed porodem ale musialam obejsc cale nasze osiedle zeby odczuc taki dyskomfort. Tlumaczylam sobie ze to ten moj brzusio jest tak nisko usadowiony tym razem, przestalam podnosic Maycie, ograniczylam wyjscia z nia itd. W zeszly piatek dostalam u pani doktor tzw. reality check - mam rozwarcie na 2 cm juz - i nie jest to dobra wiadomosc biorac pod uwage ze jestem w 30stym tygodniu ciazy i powtarzajace sie skurcze moga doprowadzic do powiekszenia tego rozwarcia i wszczecia akcji porodowej:((( Jesli skurcze sie powtorza - te bolesne, mam leciec do szpitala bez wzgledu na pore dnia i nocy. A w tym tygodniu podczas kontroli lekarz zdecyduje czy powinnam zostac umieszczona na obserwacji w szpitalu. Tam podlacza mnie do monitora i sprawdza czestoliwosc tych moich skurczy, jesli jest intensywna to podadza mi steroidy zeby przyspieszyc rozwoj pluc dziecka w razie jego wczesniejszego przyjscia na swiat. Takiego rozwoju wypadkow nie przewidzialam - jesli dojdzie do realizacji tego szpitalnego scenariusza bedziemy musieli sprowadzic kogos do opieki nad Maycia - bo nie mamy rodziny na miejscu ani nawet jakis bardzo bliskich przyjaciol. W domu tez nie ma mi kto pomoc bo Wiesiu w tygodniu rezyduje w St. Louis, wyjatkowo w tym tygodniu pracuje z domu. Tak wiec nie jest za wesolo:( Probuje sie oszczedzac, ale srednio to wychodzi jak sie ma pod opieka 2.5 latke.
Na razie czuje sie dobrze - odpukac, maly Alex rozpycha sie moim brzuchu jakby uprawial tam pare sportow na raz, moje wyniki sa dobre - nie mam cukrzycy, cisnienie krwi w porzadku, mocz tez wiec trzymajcie za nas kciuki zeby udalo nam sie przetrwac chociaz ten sierpien.
Dwa tygodnie temu zaczelam zdawac sobie sprawe ze tym razem bedzie inaczej niestety -zaczelam dostawac skurcze, bolesne skurcze musze dodac i mimo ze wiem ze takie rzeczy sie zdarzaja to jednak przestraszylam sie ze mi zdarzyly sie juz tak wczesnie bo rozpoczelam wtedy 7my miesiac. Skurcze sie powtarzaly i te bolesne i bezbolesne, napiecie w podbrzuszu wieczorami mialam koszmarne, sensacje tego typu zdarzyly mi sie w poprzedniej ciazy tuz przed porodem ale musialam obejsc cale nasze osiedle zeby odczuc taki dyskomfort. Tlumaczylam sobie ze to ten moj brzusio jest tak nisko usadowiony tym razem, przestalam podnosic Maycie, ograniczylam wyjscia z nia itd. W zeszly piatek dostalam u pani doktor tzw. reality check - mam rozwarcie na 2 cm juz - i nie jest to dobra wiadomosc biorac pod uwage ze jestem w 30stym tygodniu ciazy i powtarzajace sie skurcze moga doprowadzic do powiekszenia tego rozwarcia i wszczecia akcji porodowej:((( Jesli skurcze sie powtorza - te bolesne, mam leciec do szpitala bez wzgledu na pore dnia i nocy. A w tym tygodniu podczas kontroli lekarz zdecyduje czy powinnam zostac umieszczona na obserwacji w szpitalu. Tam podlacza mnie do monitora i sprawdza czestoliwosc tych moich skurczy, jesli jest intensywna to podadza mi steroidy zeby przyspieszyc rozwoj pluc dziecka w razie jego wczesniejszego przyjscia na swiat. Takiego rozwoju wypadkow nie przewidzialam - jesli dojdzie do realizacji tego szpitalnego scenariusza bedziemy musieli sprowadzic kogos do opieki nad Maycia - bo nie mamy rodziny na miejscu ani nawet jakis bardzo bliskich przyjaciol. W domu tez nie ma mi kto pomoc bo Wiesiu w tygodniu rezyduje w St. Louis, wyjatkowo w tym tygodniu pracuje z domu. Tak wiec nie jest za wesolo:( Probuje sie oszczedzac, ale srednio to wychodzi jak sie ma pod opieka 2.5 latke.
Na razie czuje sie dobrze - odpukac, maly Alex rozpycha sie moim brzuchu jakby uprawial tam pare sportow na raz, moje wyniki sa dobre - nie mam cukrzycy, cisnienie krwi w porzadku, mocz tez wiec trzymajcie za nas kciuki zeby udalo nam sie przetrwac chociaz ten sierpien.

mój zbiór cytatów

