Twój Styl?
Hej! Wiecie ze ostatni post byl setny? Juz 100 razy zasiadlam do komputera z zamiarem napisania jakiejs notki blogowej. Juz a moze dopiero...Niektorzy sa niesamowicie plodni na swych blogach - co dzien zdaja sprawozdanie co robili, gdzie byli, co pomysleli itd. No coz ja nie mam az tyle czasu ani chyba checi zeby tak gledzic wszystkim o tym co porabiam codzien (nie jest to zbyt interesujace), ale czasami udaje mi sie cos naklikac:)
Dzis o gazecie kolorowej - Twoim Stylu. To jedyne czasopismo, ktore prenumeruje tutaj w stanach. Wychodzi mnie to chyba 3 razy drozej niz gdybym kupila je w kiosku w Polsce ale do kiosku daleko...To jedyne pisemko, ktore nie wystarczy przekartkowac ogladajac kolorowe fotografie, zeby uznac za przeczytane. Mozna sobie cos niecos wyczytac z niego. Zawiera ciekawe reportaze, z wywiadow mozna sie czasami czegos nowego o czlowieku dowiedziec, lubie tez eseje stalych autorow, artykuly o zdrowiu sa interesujace i dosyc wyczerpujace. Zazwyczaj mam duzo przyjemnosci z lektury - to moj pomost z Polska procz dwoch kanalow polskiej tv. Napisalam "zazwyczaj" bo sa niestety momenty kiedy to czasopismo strasznie mnie frustruje i doluje nawet. Nie wiem czy macie tez takie wrazenie czasami (jesli czytacie Twoj Styl) ze lansowany jest tam wzor jakiejs nadkobiety? Ja zdaje sobie sprawe ze chcac zainspirowac mlode czytelniczki podsuwa im sie portrety super kobiet, ktore robia lub zrobily juz niesamowita kariere, pracuja na pieciu etatach, do tego maja rodzine, kilkoro dzieci, cudnego meza, sa spelnione, zadowolone, i niebywale wprost szczesliwe. Chwala im za to, ze promuja kobiete nowoczesna, pracujaca, wyksztalcona itd. Ale...czy nie przesadzaja? Mam na mysli tutaj sposob w jaki redaktorzy przedstawiaja je i opisuja ich zycie. Wszystko jest super, te panie nie maja wlasciwie zadnych problemow z pogodzeniem wszystkich zajec i projektow, w ktore sie angazuja. Wszelkie trudnosci, ktore je dotknely w przeszlosci sa kwitowane jednym zdanie, jakby trwaly momencik. Podczas gdy przecietna kobieta ma zazwyczaj duze trudnosci czy pogodzic prace zawodowa z wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu.
Najbardziej chyba zdolowal mnie artykul o Anecie Kreglickiej. Nie dosc, ze swego czasu zostala Miss Swiata, teraz majac pod czterdzieche wyglada na dwudzieche, ma swoja firme, robi doktorat!!!, pracuje nadal jako modelka obwieszona tonami diamentow, i do tego jest matka i zona. Nie wiem czy czegos nie pominelam, bo nie moge znalezc tego numeru, ale wiem ze jak to przeczytalam to pomyslalam sobie: Asiulku a ty co w zyciu osiagnelas: nic prawie:((w porownaniu do pani Kreglickiej!) I nie ogarnela mnie zazdrosc ze udalo jej sie tak w zyciu, ja wkurzylam sie czytajac ze jej zycie jest tak cudownie uporzadkowane, zaplanowane, nic i nikt nie cierpi na jej niekonczacych sie zobowiazaniach, wszystko mozna pieknie pogodzic i wszyscy sa zadowoleni lacznie z bohaterka reportazu. Podobnie jest w innych wywiadach - wyrzeczenia? trudnosci? alez to pestka. Ile za to maja satysfakcji z tak szybkiego tempa zycia, i osiagnietego sukcesu. I to mnie strasznie denerwuje, bo wiem ze tak nie jest, jest ciezko zwlaszcza kobiecie, ktora ma dom, meza, dziecko - zawsze ktos lub cos na tym ucierpi. I nie jest wcale tak fajnie na codzien, koszt jaki sie placi za zrobienie kariery jest na pewno duzo wiekszy, to musi sie odbic na dziecku i mezu, nie wspominajac juz o wlasnym zdrowiu. Ja studiowalam, pracowalam, bylam niania, teraz jestem matka, zona i wiem ile kazde z tych zajec wymaga poswiecenia. Ale mimo wszystko jak czytam taki artykulik to sie frustruje, choc wiem ze jest baaardzo oslodzony. Ja nie postawilam na kariere, nigdy nie mialam zamiaru jej robic, chcialam miec szczesliwa rodzine i udalo mi sie ja stworzyc. Nie pracuje w tej chwili ale nie zamierzam spedzic w domu calego zycia i juz teraz zastanawiam sie jak pogodze prace z domem i wychowaniem dzieci - nie bedzie latwo. A co by bylo gdybym zaczela jeszcze jednoczesnie robic doktorat i pracowac jako modelka a takze udzielac sie towarzysko - kiedy mialabym na to wszystko czas??? Ja nie wiem ile godzin ma doba bohaterek Twojego Stylu, moze zyja w innej galaktyce, a moze po prostu sciemniaja opowiadajac jakie to maja wspaniale zycie. Stawiam na to drugie!
A po tamtym artykule musialam zrobic sobie liste moich wlasnych osiagniec, z ktorych jestem dumna i stwierdzilam ze nie jest wcala taka krotka:)
Tak wiec ogolnie rzecz biorac polecam Twoj Styl, ale czytajcie moje drogie panie niektore wywiady z przymruzeniem oka, bo sie zdziebko zdolujecie:)
Dzis o gazecie kolorowej - Twoim Stylu. To jedyne czasopismo, ktore prenumeruje tutaj w stanach. Wychodzi mnie to chyba 3 razy drozej niz gdybym kupila je w kiosku w Polsce ale do kiosku daleko...To jedyne pisemko, ktore nie wystarczy przekartkowac ogladajac kolorowe fotografie, zeby uznac za przeczytane. Mozna sobie cos niecos wyczytac z niego. Zawiera ciekawe reportaze, z wywiadow mozna sie czasami czegos nowego o czlowieku dowiedziec, lubie tez eseje stalych autorow, artykuly o zdrowiu sa interesujace i dosyc wyczerpujace. Zazwyczaj mam duzo przyjemnosci z lektury - to moj pomost z Polska procz dwoch kanalow polskiej tv. Napisalam "zazwyczaj" bo sa niestety momenty kiedy to czasopismo strasznie mnie frustruje i doluje nawet. Nie wiem czy macie tez takie wrazenie czasami (jesli czytacie Twoj Styl) ze lansowany jest tam wzor jakiejs nadkobiety? Ja zdaje sobie sprawe ze chcac zainspirowac mlode czytelniczki podsuwa im sie portrety super kobiet, ktore robia lub zrobily juz niesamowita kariere, pracuja na pieciu etatach, do tego maja rodzine, kilkoro dzieci, cudnego meza, sa spelnione, zadowolone, i niebywale wprost szczesliwe. Chwala im za to, ze promuja kobiete nowoczesna, pracujaca, wyksztalcona itd. Ale...czy nie przesadzaja? Mam na mysli tutaj sposob w jaki redaktorzy przedstawiaja je i opisuja ich zycie. Wszystko jest super, te panie nie maja wlasciwie zadnych problemow z pogodzeniem wszystkich zajec i projektow, w ktore sie angazuja. Wszelkie trudnosci, ktore je dotknely w przeszlosci sa kwitowane jednym zdanie, jakby trwaly momencik. Podczas gdy przecietna kobieta ma zazwyczaj duze trudnosci czy pogodzic prace zawodowa z wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu.
Najbardziej chyba zdolowal mnie artykul o Anecie Kreglickiej. Nie dosc, ze swego czasu zostala Miss Swiata, teraz majac pod czterdzieche wyglada na dwudzieche, ma swoja firme, robi doktorat!!!, pracuje nadal jako modelka obwieszona tonami diamentow, i do tego jest matka i zona. Nie wiem czy czegos nie pominelam, bo nie moge znalezc tego numeru, ale wiem ze jak to przeczytalam to pomyslalam sobie: Asiulku a ty co w zyciu osiagnelas: nic prawie:((w porownaniu do pani Kreglickiej!) I nie ogarnela mnie zazdrosc ze udalo jej sie tak w zyciu, ja wkurzylam sie czytajac ze jej zycie jest tak cudownie uporzadkowane, zaplanowane, nic i nikt nie cierpi na jej niekonczacych sie zobowiazaniach, wszystko mozna pieknie pogodzic i wszyscy sa zadowoleni lacznie z bohaterka reportazu. Podobnie jest w innych wywiadach - wyrzeczenia? trudnosci? alez to pestka. Ile za to maja satysfakcji z tak szybkiego tempa zycia, i osiagnietego sukcesu. I to mnie strasznie denerwuje, bo wiem ze tak nie jest, jest ciezko zwlaszcza kobiecie, ktora ma dom, meza, dziecko - zawsze ktos lub cos na tym ucierpi. I nie jest wcale tak fajnie na codzien, koszt jaki sie placi za zrobienie kariery jest na pewno duzo wiekszy, to musi sie odbic na dziecku i mezu, nie wspominajac juz o wlasnym zdrowiu. Ja studiowalam, pracowalam, bylam niania, teraz jestem matka, zona i wiem ile kazde z tych zajec wymaga poswiecenia. Ale mimo wszystko jak czytam taki artykulik to sie frustruje, choc wiem ze jest baaardzo oslodzony. Ja nie postawilam na kariere, nigdy nie mialam zamiaru jej robic, chcialam miec szczesliwa rodzine i udalo mi sie ja stworzyc. Nie pracuje w tej chwili ale nie zamierzam spedzic w domu calego zycia i juz teraz zastanawiam sie jak pogodze prace z domem i wychowaniem dzieci - nie bedzie latwo. A co by bylo gdybym zaczela jeszcze jednoczesnie robic doktorat i pracowac jako modelka a takze udzielac sie towarzysko - kiedy mialabym na to wszystko czas??? Ja nie wiem ile godzin ma doba bohaterek Twojego Stylu, moze zyja w innej galaktyce, a moze po prostu sciemniaja opowiadajac jakie to maja wspaniale zycie. Stawiam na to drugie!
A po tamtym artykule musialam zrobic sobie liste moich wlasnych osiagniec, z ktorych jestem dumna i stwierdzilam ze nie jest wcala taka krotka:)
Tak wiec ogolnie rzecz biorac polecam Twoj Styl, ale czytajcie moje drogie panie niektore wywiady z przymruzeniem oka, bo sie zdziebko zdolujecie:)


mój zbiór cytatów

